Bardzo często słyszę przed sesją:
„Ale moje dziecko nie usiedzi w miejscu” albo „My nie umiemy pozować”.
I to jest najlepsza możliwa wiadomość.
Rodzinne sesje nie muszą być perfekcyjne.
Nie potrzebują uśmiechu na zawołanie ani „grzecznych” póz.

Najpiękniejsze kadry powstają wtedy, gdy dzieci są sobą – biegają, śmieją się, tulą do Was albo po prostu mają gorszy dzień.
To wszystko jest częścią Waszej historii.
Podczas sesji daję Wam przestrzeń.
Nie poprawiam każdego gestu i nie przerywam chwili tylko po to, by coś ustawić „ładniej”.
Bo za kilka lat nie będziecie patrzeć na idealne ułożenie rąk.
Będziecie patrzeć na emocje.